poniedziałek, 16 sierpnia 2010

piękny, amerykański dzień.




dzisiejsza burza. łaaał.
wybita szyba na przystanku.
i ten cholernie mocny wiatr, ciężko było dobiec do lidla.
i całe byłyśmy mokre, a oni się z nas śmiali.
ale cud że w ogóle tam dobiegłyśmy,
nie miałam już siły. ania też nie. trudno było złapać oddech.
ale przynajmniej było amerykańsko <3
i wszystko miałam takie mokre.
a potop a w autobusie był wspaniały.
zrzędzenie ryby i świński śmiech ani jeszcze bardziej.
i proszę, proszę.
jutro musi być słonecznie, potrzebuję bardzo gwardii.
wszyscy potrzebujemy.




" pijane usta dziewczyny mówią to, 
co chciałby powiedzieć będąc trzeźwe, jednak 
nie mają na to odwagi. "

1 komentarz: